|
Pamiętniki bohaterów
Pamiętnik Gunnara - Władcy Nighonu na służbie Hrabiego Benego.
Znajduję się w zamku Shadowden, gdzie mój Pan Hrabia Beny zlecił mi kolejne zadanie. Otóż w okolicy znajdują się siły Lorda Paula. Nie wiemy jeszcze w jakiej odległości i jakiej sile, również nie znamy celu ich pobytu w tak dalekiej okolicy. Mój Pan zlecił mi ochronę zamku Shadowden wraz z najbliższymi okolicami, oraz rozpoznanie sił wroga oraz celu, w jakim tu przybył. Moim pomocnikiem został Ajit, który jak nikt umiał dowodzić złymi okami. Pokazał mi drogę do Obserwatorium, gdzie zobaczyłem najbliższą okolicę zamku. Niestety okazało się, że w pobliżu nie ma tartaku, tak bardzo potrzebnego, aby zaopatrzyć się w drewno niezbędne do umacniania zamku. Postanowiłem więc zlecić Ajitowi znalezienie tartaku a sam zająłem się grupą Czarnych rycerzy, która strzegła przejścia do nieznanej nam jeszcze okolicy.
Podeszliśmy bliżej. Okazało się, że to wcale nie taka mała grupa. Jest ich całe mnóstwo. Nie dam rady ich pokonać bez posiłków
Nastał więc okres oczekiwania. Moje wojska z nudów krwawo rozprawiały się z Nimfami i Szkieletami, które chowały się w pobliskich lasach. Ja miałem wystarczająco dużo czasu na uzupełnienie pamiętnika oraz zaglądanie do Tawerny, gdzie dowiedziałem się wielu ciekawych rzeczy.
Nareszcie! Do zamku przybyło wojsko. Dzięki temu, że poleciłem wybudować kapitol dysponowałem większą ilością złota, co pozwoliło mi nająć dość sporą ilość Minotaurów oraz Meduz. Wiedziałem, że nie jest to odpowiednie wojsko do pewnego pokonania Czarnych rycerzy, ale musiałem zaryzykować. To pozostawanie w bezruchu źle wypływało na morale mojej małej armii.
Stało się. Moje wojska poniosły dotkliwe straty, ale odniosły zwycięstwo. Pokonały 22 Czarnych rycerzy, jak się później okazało strzegących drogi do tartaku. A więc tartak zdobyty! Teraz mogę spokojnie rozbudowywać i umacniać zamek.
Podążam więc dalej na wschód. Marsz jest powolny gdyż w bitwie ucierpiało wielu moich ludzi. Po dwóch dniach marszu odkryłem kopalnię złota. Więc jednak Czarni rycerze strzegli nie tylko tartaku.
Wkoło same góry i gęste lasy nie do pokonania z tak ciężką armią. Zadecydowałem o powrocie do zamku.
Po krótkim odpoczynku i sformowaniu nowych oddziałów wyruszyłem na zachód gdzie znajdowało się magiczne wejście do podziemi. Poprosiłem też Ajita aby dołączył do mnie z resztą wojska za kilka dni.
Po przejściu do podziemi znalazłem lochy strzeżone przez watahę Gogów. Ku mojemu zdziwieniu okazało się że w lochach uwięziona była Adela. Znam ją dobrze, gdyż oboje służymy jednemu Panu. Ponieważ jednak ją uwolniłem a ona nie miała żadnych rozkazów, zobowiązała się wypełniać moje. Jej pomoc była mi bardzo przydatna. Mimo, że Adela nie miała ze sobą prawie wcale wojska, postanowiłem skorzystać z jej mistrzowskiej techniki dyplomacji.
Przybył Ajit. Przekazał mi dwa niewielkie oddziały, po czym zleciłem mu rozpoznanie wschodnich terenów podziemi. Adeli rozkazałem aby trzymała się w pobliżu mnie, gdyż podążając bez wojska stanowi łatwy łup dla wroga. Zresztą... już raz się dała złapać Gogom. Dzięki Adeli, a raczej technice Dyplomacji, którą posiadła, do naszego wojska przyłączył się spory oddział Meduz. Inne napotykane jednostki za jej namową rezygnowały z walki.
Dziś rankiem obudził mnie zdyszany Ajit. Spotkał Rylanda. A jednak Ryland! Służy on od dawna Lordowi Paulowi. Walczyłem już z nim nie raz. Wiem, że nie mogłem ignorować tego ostrzeżenia. Postawiłem wszystkie oddziały w stan gotowości. Spostrzegłem, że nie ma Adeli. Mam nadzieję, ze nie dorwał jej Ryland.
Ryland pojawił się przy wejściu do podziemi. Zdołałem go wyprzedzić. Moje oddziały pędziły do zamku aby ostrzec o niebezpieczeństwie. Na szczęście na przeciw nam wyszła Adela z posiłkami. Napadł na nią Ryland, jednak zdążyła mu uciec. Opowiedziała mi też o armii jaką zgromadził Ryland. Nie była to armia silniejsza od mojej dlatego postanowiłem go zaatakować. Niestety Ryalnd zlekceważył moją obecność, sprytnie ominął moje wojska i zaatakował bezbronną Adelę. Moja złość nie miała granic. Zebrałem oddziały i ruszyłem na Rylanda.
Moja armia musiała zrobić na nim wrażenie. Wiedział, że nie ma szans i na jego szczęście miał wystarczającą ilość złota, aby się wykupić. Złoto to pozwoliło mi unowocześnić moje oddziały w zamku.
W zamku nie spędziłem zbyt dużo czasu. Martwiło mnie, że Ajit nie wracał, nie dochodziły też od niego żadne informacje. Mam nadzieję, że nie dopadł go Ryland tak jak Adelę...
Spotkałem Ajita w podziemiach. Ucieszyłem się bardzo na jego widok. Razem z nim zwiedzaliśmy lądy w poszukiwaniu sił Rylanda. Przyłączały się do nas także liczne oddziały, dzięki dyplomacji, której zdążyłem się nauczyć od Adeli.
Po kilkunastu dniach wędrówki spotkaliśmy dwie armie. Jedną z nich dowodził Ryland, drugą Kyrre. Dzięki moim zdolnościom logistycznym udało mi się zaatakować obie armie. Ku mojemu zdziwieniu były to armie bardzo słabe. Część z nich uciekła, część się poddała. Wiedziałem, że główne siły znajdują się w zamku wroga. Zamek znalazłem następnego dnia. Postanowiłem jednak wstrzymać się z atakiem do momentu przybycia posiłków. Nastąpiło to na szczęście dość szybko, więc i z atakiem nie miałem po co zwlekać. Obroną zamku dowodził Ryland. Jednak jego armia była mała i zbyt słaba żeby długo stawiać opór. Moje wojska zmiażdżyły wroga. Kolejna wygrana bitwa ku chwale mojego Pana. Niech żyje Hrabia Beny
Beny 17 VI 04
|