|
Recenzja Heroes of Might and Magic I
W momencie kiedy piszę tą recenzje mineło wiele lat od ukazania sie pierwszej części Heroes of Might & Magic I. Nasuwa się pytanie, czy w 2004 roku warto jeszcze interesować sie tą pozycją. Na pewno warto, jeśli ma się bardzo słaby sprzęt, natomiast, jeśli cieszysz się posiadaniem w miare sprawnego sprzecika, który radzi sobie z większością dzisiejszych gier, to chyba powinieneś w tym miejscu skończyć czytać. Jeżeli do tej pory nikogo nie zniechęciłem to zachęcam to zapoznania się ze światem pierwszej cześci HoMM.
Fabuła odgrywa tu drugorzędną rolę, podobnie zresztą jak w części czwartej. Jest na tyle nieistotna, że jej nie zapamiętałem. Do dyspozycji w trybie Single Player mamy jedną rasę - ludzi. Cała kampania składa się z ośmiu misji. Szczególnie dwie ostatnie są naprawdę trudne i trzeba podejść do nich od samego początku z ogromnym skupieniem. Przytoczę w tym miejscu historię jaka mi sie przytrafiła podczas gry, żeby unaocznić jak trudną grą jest pierwsza część Heroes of Might & Magic oraz przy okazji omowię jej grywalność. W misji, o ile się nie myle, siódmej spotkała mnie nieprzyjemna niespodzianka. Mianowicie, wyruszyłem na zamek z wojskami porównywalnymi liczebnie z oddziałami przeciwnika. Nie warto tu się rozwodzić nad przebiegiem bitwy, istotne jest to, że przegrałem - nieznacznie, ale jednak. Przeciwnik zabrał wszystkie moje artefakty, stając się tym samym ogromnie potężny. Proces zbierania armii ze wszystkich stron królestwa był niezmiernie monotonny. Atakowałem kilkakrotnie, nie świadom tego, że moge przegrać skoro mam przewagę liczebną. Za każdym razem, jednak walka kończyła się porażką. W końcu przez blisko dwie strasznie nużące godziny rekrutowałem ogromną armię. Niszcząc przy okazji istoty, które wraz z każdym nowym miesiącem pojawiały się na polu bitwy. Po dwóch godzinach nudzenia się posiadałem armie 3 razy większą od przeciwnika. Prawdą jest, że wygrałem, ale poniosłem olbrzymie straty i do ostatniej chwili nie byłem pewny zwycięstwa. Dlatego rada dla wszystkich - nie pozwól zabrać sobie artefaktów, tym bardziej jeśli posiadasz ich kilkanaście lub więcej. Komputerowy rywal stanie się wtedy bardzo groźny. Uważam, że jest to jednak lekka przesada jeśli 25 cyklopów pokonuje 65 tych istot... Po skończeniu tej misji miałem ogromną chęć przestać grać w Heroes1. Swierdziłem jednak, że zostanę do końca:).
Muzyka raczej kiepska. Po pewnym momencie wręcz irytuje. Stylizacja na muzykę średniowiecza jest w rzeczywistości karykaturą tejże... Z początku może zainteresować niektórych, ale tylko z początku i tylko niektórych... Plusem jest, że muza została zamieszczona w formie Audio, chociaż i tak nie wielu będzie jej słuchać. Grafika jak na te czasy prezentuje się zadowalająco. Gra śmiga jak formuła 1 na procesorze 486/120 i 2 mb karcie:D. Kolorystyka mogłaby być moim zdaniem bardziej zróżnicowana (vide settlers), ale nie wiele można zrobić dysponując paletą 256 kolorów. Odnośnie grywalności, to poza tym, o czym wspomniałem wcześniej, HoMM1 prezentuje się w miarę dobrze. Pamiętam, że byłem tą grą szalenie zachwycony, ale nie widziałem jeszcze wtedy 3 i 4 części heroes:). Misje są raczej typowe i opierają się na schematach. Z tym, że jest ich tylko 8, więc raczej nie odczujemy tego, że są schematyczne. Mała ilość misji jest rekompensowana przez tryb gry na wybranej przez siebie mapie. Można również zrobić własną mapę korzystając z edytora map.
Heroes of Might & Magic jest grą wartą uwagi nawet w dzisiejszych czasach. Nie możemy jednak oczekiwać zapierającej dech w piersiach grafiki i monumentalnych odgłosów. To co może nam zaoferować gra to klimat - jedyny i niepowtarzalny. Możemy wrócić myślami do czasów minionych i przypomnieć sobie jak to było blisko 10 lat temu:). Na pewno Heroes1 nie zatrzyma was na długo, ale krótka rozgrywka jeszcze nikomu nie zaszkodziła, więc jeśli przypadkowo macie w domu HoMM1, wkładajcie płytę i instalujcie tą świetną gierkę.
Laondoq
|